Słynny horror w kobiecym wydaniu

Jak to jest być potworem?

Inspiracje Kiersten White są oczywiste. W tej książce jest nią kultowa już opowieść o Frankensteinie, którego perypetie znakomicie spisała Mary Shelley. White zmienia oś narracji i kieruje skupienie na żeńską postać, Elizabeth, która za wszelką cenę chce stać się bliska Victorowi. Ich perypetie pokażą jak silne więzi mogą łączyć dwoje ludzi, z pozoru odmiennych, oraz jak destrukcyjna w życiu człowieka staje się obsesja. Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein stanowią studium nad uzależnieniem człowieka od drugiej osoby oraz pokazują jak skrajne uczucia są mylone z miłością.

Kiersten White postanawia zbadać współuzależnienie dwojga ludzi w sposób niezwykle inteligentny i skłaniający do refleksji. Dorastająca Elizabeth i kilka lat starszy Victor stają się sobie coraz bliżsi, jednak z zupełnie odmiennych powodów. Ich szczęście przerywa mroczna tajemnica Frankensteina, z którą dziewczyna nie potrafi sobie poradzić. Jej świat, na chwilę poukładany po traumatycznym dzieciństwie, zostanie zburzony na nowo. Pytaniem o zasadność ich relacji jest natężenie uczucia, które ich łączy. Autorka stara się pokazać, że czasami bezgraniczna miłość nie jest w stanie wszystkiego uratować, a rozdarty wewnętrznie bohater staje przed decyzją patową, której konsekwencje w każdym wypadku zdają się być tragiczne.

To, gdzie dorastamy kształtuje nas w przyszłości

To gorzka lekcja autorki, odnosząca się do uwarunkowań społecznych, na które nie mamy wpływu. Krzywdzona, odrzucana i osierocona dziewczynka stara się odnaleźć odrobinę zrozumienia i ciepła za cel obierając sobie pozornie nieprzystępnego uczuciowo, zamkniętego w sobie Victora. Ich z początku szorstka relacja przerodzi się w uczucie, nad którym oboje nie będą potrafili zapanować. Elizabeth, która nigdy nie zaznała miłości i Frankenstein, który nigdy nie miał przyjaciół są bardzo podobnymi emocjonalnie postaciami, pełnymi goryczy, żalu i braku wiary w zmianę swojego losu.

Nasilające się wybuchy gniewu i nieprzewidywalność nastrojów Victora przeraża Elizabeth, która z jednej strony ma ich dość, z drugiej boi się, że straci zainteresowanie Frankensteina i zostanie wyrzucona z jego domu. Oboje zaczynają obsesyjnie się kontrolować, wiedząc o tym, że brną zbyt daleko po nici emocjonalnego szaleństwa. Kiedy młodzieniec wyjeżdża na studia za granicę dziewczyna oddycha z ulgą, nie musi spełniać jego kaprysów. Uczucie niewiedzy i brak wiadomości ze strony Victora budzi w niej obawę, że nie jest mu już potrzeba i została przez niego zapomniana. Wyrusza na poszukiwania chłopaka, co ma swoją cenę. Elizabeth nie zdaje sobie nawet sprawy jak wielką tajemnicę będzie jej dane odkryć. I że pomimo prób nie będzie mogła zapomnieć mrocznej prawdy o swoim ukochanym.

School obraz autorstwa freepik - www.freepik.com
Wybuch w obiektywnej narracji

System, który zawalił

ZSRR lat 80. XX wieku to epicentrum wypaczonego systemu politycznego, w którym piętrzą się absurdy i biurokracja. Serhii Plokhy w swojej książce Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy podejmuje nie lada wyzwanie opisania przyczyn i skutków wybuchu reaktora starając się nie wskazywać winnego. Obiektywna narracja rozpoczyna się od skrupulatnego wytłumaczenia systemu komunistycznego, hierarchii urzędników oraz członków partii gotowych na wszystko, by utrzymać mit nieskazitelnie działającego państwa. Wątki historyczne, rozpoczynające się lata przed katastrofą, tylko pozornie nie składają się z początku w logiczną całość. Mało tego, dają pełny obraz warunków, w których podjęto się próby wybudowania elektrowni jądrowej, której działania nikt nie rozumiał, a której przygotowanie przebiegało chaotycznie, z licznymi błędami konstrukcyjnymi.

Gotowy scenariusz na film grozy

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że wydarzenia dokumentowane przez Plokhy mają charakter chronologiczny. Książkę rozpoczyna obszerny opis machiny propagandowej, której hasła nawołują do zbrojeń i przygotowań na wypadek ataku ze strony wrogich mocarstw. Czas Zimnej Wojny, w której paranoja odnośnie zbliżającego się konfliktu militarnego sięga zenitu, jest punktem odniesienia co do decyzji odnośnie prób budowy nowoczesnych rozwiązań. Nowoczesnych tylko w teorii, albowiem sowiecka Rosja boryka się z brakiem specjalistów w szybko rozwijających się dziedzinach ścisłych, ma też nie lada problem z materiałami, z których chce konstruować te futurystyczne rozwiązania. Setki procent normy okazują się być ważniejsze od jakości wykonywanych zadań czy produktów, a przede wszystkim to, co powstaje jest nastawione na ilość lub monumentalność.

W ten sposób powstaje niestabilny konstrukcyjnie reaktor, czwarty z kolei, a po nim mają się rozpocząć prace nad budową dwóch kolejnych. Pożar pierwszego, na cztery lata przed katastrofą z 1986 roku zostaje zbagatelizowany i uznany jako zwykła usterka techniczna. Moc przenosi się do innego zbiornika, zostawiając pierwszy z powodu braku materiałów ognioodpornych, potrzebnych do zabezpieczenia komina. Wydarzenia z 26 kwietnia doprowadzą do największego skażenia ekologicznego globu. Co ciekawe autor w książce nie rozpatruje samego dnia wybuchu, ale płynnie, niemalże natychmiastowo przechodzi do działania sztabu kryzysowego. Tu otwiera się przed czytelnikiem absurdalnie zbiurokratyzowana machina, za wszelką cenę tuszująca wydarzenie, niż próbująca odnaleźć rozwiązanie.

Przede wszystkim ludzie

Autor stara się przedstawić działania przy gaszeniu pożaru z perspektywy wszystkich grup zawodowych i społecznych, jakie w danym czasie były w okolicy Czarnobyla. To jedyne miejsce w książce, gdzie pozwala sobie na dodanie pochwał, głównie w stronę strażaków i żołnierzy, ale też pracowników samego zakładu, którzy jeszcze przez kilka dni od katastrofy chodzą do pracy na wcześniej zaplanowane zmiany. Nie zapomina o naukowcach, w większości sprowadzonych do badania reaktora nr IV, jednak wytyka większości z nich niekompetencję i działanie na oślep pod presją czasu. Ci, którzy mają dobre pomysły muszą z nimi poczekać, aż sowiecki sztab partyjny poinformuje wszystkich swoich członków i we własnym kręgu zadecyduje jakie kroki należy podjąć. Rażące jest podejmowanie decyzji przez ludzi nieznających tematu, jeszcze bardziej drażni fakt, iż ich pomysły były filtrowane przez ludzi, którzy mieli o tym jeszcze mniejsze pojęcie.

Świat dalej pamięta Czarnobyl

Serhii Plokhy bardzo dużą część książki poświęca następstwom wybuchu, docierając aż do czasów współczesnych czytelnikowi. Nie zatrzymuje swojej narracji chwilę po wybuchu, jak ma to miejsce w innych publikacjach odnoszących się do tematu. Dokładnie bada każdy z aspektów – polityczny, społeczny i ekologiczny – w szerszej perspektywie. Wysnuwa tezę, że wybuch był bezpośrednią przyczyną upadku Żelaznej Kurtyny i obalenia systemu komunistycznego w ZSRR. Wskazuje na zatrucie powietrza, gleb i gatunków, przedstawia ile z nich wyginęło i ile jeszcze musi minąć czasu zanim flora i fauna okręgu prypeckiego się odrodzi. Przede wszystkim, co rzadko się zdarza, zagląda do krajów sąsiedzkich, badając w nich poziom zniszczenia.

Dużo miejsca poświęca też ludziom, wpływowi promieniowania na ludzkie zdrowie oraz długofalowych konsekwencji dla gatunku ludzkiego samego w sobie. Obecnie na całym świecie funkcjonuje ponad 400 reaktorów jądrowych, w tym dwa na Ukrainie. Trzeba przyjąć nadzwyczajne środki ostrożności, by taka sytuacja nigdy już nie miała miejsca.

School obraz autorstwa senivpetro - www.freepik.com
Pokrzyk w Lipowie, czyli kolejna zbrodnia

Zbrodnia w Lipowie po raz jedenasty

Katarzyna Puzyńska powraca w nowym tomie sagi. Pokrzyk jest dobrze spojony ze swoimi poprzednikami, ale na tyle indywidualny w fabule, że bez problemu można go przeczytać solo. Tytuł nic nam nie tłumaczy, ale im bardziej wgłąb historii wejdziemy, tym silniej go zrozumiemy. Wielowątkowość publikacji, swoisty znak rozpoznawczy autorki, nie zawodzi i tym razem, a dodatkowo wprowadza dwie osie czasu, na których symultanicznie możemy rozwiązywać zagadki z bohaterami. Prawdziwy rarytas dla fanów kryminału.

Zanim zagłębimy się w meandry świata Lipowa wstąpimy na chwilę do sąsiedniej wsi Wnyki, gdzie zbadamy dworek, w którym straszy. Boją się go wszyscy mieszkańcy i ostrzegają, że po przekroczeniu progu możemy oszaleć. Weronika Podgórska za nic ma ludowe przypowieści i zastanawia się nawet nad zakupem nieruchomości. Błyskawicznie się rozmyśli, kiedy w środku zobaczy ściany umazane słowem “umrzyj”, a właściciel domu, nie budzący sympatii Sebastian wystraszy ją historią o duchu małego chłopca, który objawia się nocami cały w płomieniach.

Wieś, w którym trup ściele się gęsto

W Lipowie bez zmian, wszyscy zdają się mieć problemy ze swoją przeszłością, a rozwiązanie ich nie idzie im w pojedynkę. Motyw przewodni, czyli duchy, odnosi się również do widm z dawnych czasów, z którymi bohaterowie kiepsko sobie radzą. Emerytowana detektyw, Klementyna Knopp, pozostaje w ukryciu, ponieważ zagadka zabójstwa dziennikarki (poprzedni tom) zostaje rozwiązana na jej niekorzyść. W dodatku widuje się ją tylko i wyłącznie na kolejnych miejscach zbrodni i nikt już nie pokłada wiary w to, że prowadzi śledztwo na własną rękę. Daniel Podgórski próbuje jej pomóc, ale sam ma nie lada problemy ze sobą. Nie umie zapomnieć o swojej dawnej miłości, popada w problemy natury osobistej, a przede wszystkim emocjonalnej. Jeśli czeka go wizyta w kolejnym tomie sagi, aż strach pomyśleć co zostanie mu tam przygotowane.

65. rocznica ślubu

Osią w “Pokrzyku” jest tajemnicza śmierć Lucjana i Leokadii, którzy właśnie zaprosili całą rodzinę na obchody okrągłej rocznicy ślubu i zmarli w tajemniczych okolicznościach. Nie do końca wiadomo, czy zgony nastąpiły w wyniku śmierci naturalnej, dziwnym zrządzeniem losu po sobie, czy zostali zamordowani. Zarówno teraźniejszość jak i grzechy z przeszłości będzie badał Mariusz Nowakowski, były mąż Weroniki, detektyw z krwi i kości. Historie rodu Orłowskich, przekazywane kolejno przez członków rodziny zaczną układać się w logiczną całość, a w dodatku rzucą nowe światło na samych seniorów.

Punkt kulminacyjny to już czysty majstersztyk Puzyńskiej, który prowadzi nas do zakończenia książki, która mamy nadzieję prowadzi do kolejnego tomu sagi.

Background obraz autorstwa freepik - www.freepik.com