Wybuch w obiektywnej narracji

System, który zawalił

ZSRR lat 80. XX wieku to epicentrum wypaczonego systemu politycznego, w którym piętrzą się absurdy i biurokracja. Serhii Plokhy w swojej książce Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy podejmuje nie lada wyzwanie opisania przyczyn i skutków wybuchu reaktora starając się nie wskazywać winnego. Obiektywna narracja rozpoczyna się od skrupulatnego wytłumaczenia systemu komunistycznego, hierarchii urzędników oraz członków partii gotowych na wszystko, by utrzymać mit nieskazitelnie działającego państwa. Wątki historyczne, rozpoczynające się lata przed katastrofą, tylko pozornie nie składają się z początku w logiczną całość. Mało tego, dają pełny obraz warunków, w których podjęto się próby wybudowania elektrowni jądrowej, której działania nikt nie rozumiał, a której przygotowanie przebiegało chaotycznie, z licznymi błędami konstrukcyjnymi.

Gotowy scenariusz na film grozy

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że wydarzenia dokumentowane przez Plokhy mają charakter chronologiczny. Książkę rozpoczyna obszerny opis machiny propagandowej, której hasła nawołują do zbrojeń i przygotowań na wypadek ataku ze strony wrogich mocarstw. Czas Zimnej Wojny, w której paranoja odnośnie zbliżającego się konfliktu militarnego sięga zenitu, jest punktem odniesienia co do decyzji odnośnie prób budowy nowoczesnych rozwiązań. Nowoczesnych tylko w teorii, albowiem sowiecka Rosja boryka się z brakiem specjalistów w szybko rozwijających się dziedzinach ścisłych, ma też nie lada problem z materiałami, z których chce konstruować te futurystyczne rozwiązania. Setki procent normy okazują się być ważniejsze od jakości wykonywanych zadań czy produktów, a przede wszystkim to, co powstaje jest nastawione na ilość lub monumentalność.

W ten sposób powstaje niestabilny konstrukcyjnie reaktor, czwarty z kolei, a po nim mają się rozpocząć prace nad budową dwóch kolejnych. Pożar pierwszego, na cztery lata przed katastrofą z 1986 roku zostaje zbagatelizowany i uznany jako zwykła usterka techniczna. Moc przenosi się do innego zbiornika, zostawiając pierwszy z powodu braku materiałów ognioodpornych, potrzebnych do zabezpieczenia komina. Wydarzenia z 26 kwietnia doprowadzą do największego skażenia ekologicznego globu. Co ciekawe autor w książce nie rozpatruje samego dnia wybuchu, ale płynnie, niemalże natychmiastowo przechodzi do działania sztabu kryzysowego. Tu otwiera się przed czytelnikiem absurdalnie zbiurokratyzowana machina, za wszelką cenę tuszująca wydarzenie, niż próbująca odnaleźć rozwiązanie.

Przede wszystkim ludzie

Autor stara się przedstawić działania przy gaszeniu pożaru z perspektywy wszystkich grup zawodowych i społecznych, jakie w danym czasie były w okolicy Czarnobyla. To jedyne miejsce w książce, gdzie pozwala sobie na dodanie pochwał, głównie w stronę strażaków i żołnierzy, ale też pracowników samego zakładu, którzy jeszcze przez kilka dni od katastrofy chodzą do pracy na wcześniej zaplanowane zmiany. Nie zapomina o naukowcach, w większości sprowadzonych do badania reaktora nr IV, jednak wytyka większości z nich niekompetencję i działanie na oślep pod presją czasu. Ci, którzy mają dobre pomysły muszą z nimi poczekać, aż sowiecki sztab partyjny poinformuje wszystkich swoich członków i we własnym kręgu zadecyduje jakie kroki należy podjąć. Rażące jest podejmowanie decyzji przez ludzi nieznających tematu, jeszcze bardziej drażni fakt, iż ich pomysły były filtrowane przez ludzi, którzy mieli o tym jeszcze mniejsze pojęcie.

Świat dalej pamięta Czarnobyl

Serhii Plokhy bardzo dużą część książki poświęca następstwom wybuchu, docierając aż do czasów współczesnych czytelnikowi. Nie zatrzymuje swojej narracji chwilę po wybuchu, jak ma to miejsce w innych publikacjach odnoszących się do tematu. Dokładnie bada każdy z aspektów – polityczny, społeczny i ekologiczny – w szerszej perspektywie. Wysnuwa tezę, że wybuch był bezpośrednią przyczyną upadku Żelaznej Kurtyny i obalenia systemu komunistycznego w ZSRR. Wskazuje na zatrucie powietrza, gleb i gatunków, przedstawia ile z nich wyginęło i ile jeszcze musi minąć czasu zanim flora i fauna okręgu prypeckiego się odrodzi. Przede wszystkim, co rzadko się zdarza, zagląda do krajów sąsiedzkich, badając w nich poziom zniszczenia.

Dużo miejsca poświęca też ludziom, wpływowi promieniowania na ludzkie zdrowie oraz długofalowych konsekwencji dla gatunku ludzkiego samego w sobie. Obecnie na całym świecie funkcjonuje ponad 400 reaktorów jądrowych, w tym dwa na Ukrainie. Trzeba przyjąć nadzwyczajne środki ostrożności, by taka sytuacja nigdy już nie miała miejsca.

School obraz autorstwa senivpetro - www.freepik.com